polsk riksdag
Był sobie taki jeden Grek, co chciał przejść do historii.
Na przykład, do historii sztuki.
Fantazji miał odrobinę więcej, niż zdolności. Tych zaś nie miał dość, by wziąć dłuto i młotek i rzeźbę piękną wyrzeźbić. Wziął więc młot i ruszył z nim na gotowe.


Po lewej: rzeźba antyczna z Muzeum Akropolu, Ateny, Grecja
Sukces był to jednak tylko połowiczny. Bo jak to on się właściwie nazywał?
Heinrich Kleist nazywał się natomiast Heinrich Kleist i urodził się w moim Frankfurcie nad Odrą.



Sukces też okazał się połowiczny. Bo chociaż rodzinne miasto Heinricha nazywa dziś siebie dumnie miastem Kleista, to czyni to nie ze względu na to, że ukoronował on swe życie samobójstwem. Przeciwnie: powodem są jego wciąż żywe wiersze i sztuki teatralne.
Swoje życie w dzieło sztuki przemienił także Roman Opałka. Rozpoczął tę przemianę w 1965 roku obrazem "Opałka 1965/1" i kontynuował ją aż do śmierci w sierpniu 2011 roku. Rozpoczął malując cyfrę 1 prawie białą farbą na prawie czarnym tle w lewym górnym rogu pierwszego obrazu z serii. Potem liczył dalej, dodając jedna za drugą w szeregu kolejne liczby. Każdy nowy obraz malował w nieco ciemniejszych szarościach na nieco jaśniejszym podkładzie. Tak, że z czasem cyfry zaczęły rozpływać się w tle, jakby jego życie powoli stawało się jednością z otaczającym go światem. I tylko jego kartki z podróży pisane były czarno na białym:


Po prawej: Roman Opałka, Kartka z podróży, 1965/1 → ∞, detal 4732399-4734868 (fragment).
Po lewej: Roman Opałka, Obraz liczony, 195671 → ∞, detal 141590-143362 (fragment).
Wystawa "Fragmenty życia", Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej "Elektrownia", Radom 2010.
Jeśli więc ktoś chce z życia dzieło wiekopomne uczynić, musi się wykazać oryginalnością i inwencją twórczą.
Gra na zwłoki zdecydowanie tu na dłuższą metę nie pomoże.
Nawet, jeśli w grę wchodzą bardzo poważane zwłoki.

Bronek to już niedługo będzie chyba mudżahedina udawać, żeby przyciągnąć jako wyborców PO mniejszość muzułmańską. Tylko musi znów wąsy i brodę zapuścić.

Może tak. Kaczyński od dawna już to robi i ostatnio odnosi spore sukcesy

Może tak. Kaczyński od dawna już to robi i ostatnio odnosi spore sukcesy






Kaczyński już robił:
- czwartą RP, państwo policyjne
- pianę w ustach na sam dźwięk: UE, Rosja, Niemcy
- wściekłą nienawiść do konkurentów politycznych, czyli inna partia niż moja jedynie słuszna (ze szczególnym wskazaniem na Tuska)
- nie przyjmowanie oczywistych faktów iż katastrofa smoleńska to brak elementarnego wyszkolenia pilotów plus naciski pasażerów - lądujemy, bo jesteśmy polskimi ułanami a nie jakimiś tchórzliwymi pajacami. Jak można wrzucić automatyczne odchodzenie od lądowania gdy jakiś tam przełącznik uniemożliwiał taki manewr, albo złe ustawienie czegoś tam co powodowało fałszywy odczyt rzeczywistej wysokości samolotu?
- oskarżanie Rosjan o spowodowanie katastrofy smoleńskiej to jest oczywiste, polityczne chamstwo, z którego śmieje się cały cywilizowany świat. dnia Sob 14:14, 30 Maj 2015, w całości zmieniany 3 razy
rafal3006, czemu znów plwasz kłamstwami, "zapluty karle reakcji"?!

Kaczuszkę też prawda w oczy kole ...
Zgoda, to był zamach, Rosjanie celowo rozpylili sztuczną mgłę - dowody są w tajnej teczce Maciarewicza.
A poszedł ty Misiek miodzio mlaskać, bo cię dronem przejadę!

Jeśli więc ktoś chce z życia dzieło wiekopomne uczynić, musi się wykazać oryginalnością i inwencją twórczą.
Gra na zwłoki zdecydowanie tu na dłuższą metę nie pomoże.
Mylicie się wuju Zboju [?]. Mówi się "gra na zwłokę" a nie "na zwłoki". I bardzo dobrze wychodzi "grać na zwłokę" czasami, bowiem po co się męczyć, jak czas dajmy na to sprzyja.
I ty możesz zagrać "na zwłokę". Nie mecz się niepotrzebnie. Platforma Obywatelska już nigdy nie obejmie władzy.... Unia Europejska już nigdy nie będzie udawać Stanów Zjednoczonych. A Stany Zjednoczone już nigdy nie będą wiodły aliantów.
Pora wuju złożyć broń, zagrać na zwłokę, bo nie nadążasz, bo już nie masz jakich flaków wypruć w pogoni za nieistniejącym wszechświatem, którego dogląda miłosierny a wszechmogący Bóg naukowy.
Napisałem wołami, żebyś wzroku nie połamał, o ile w ogóle jeszcze dychasz.