ďťż

prawo powszechnego ciążenia.

Baza znalezionych fraz

polsk riksdag

Otrzymałam taką informacje:

Tego wzoru uczyłaś się na fizyce.
Wierzysz w niego bo pan/pani powiedziała. Dziś wiemy, że to fałsz
Co o tym myślicie????


Wiara, pewna i niewzruszona, jest po prostu głupotą a wiedzący są bezmyślni.
Chyba wiedza?

Wierzysz w niego bo pan/pani powiedziała. Dziś wiemy, że to fałsz.
Wiara, pewna i niewzruszona, jest po prostu głupotą a wiedzący są bezmyślni.


Odniosę się do codzienności. Często fatycznie nie weryfikujemy swojej nabytej wiedzy.
Natomiast tzw naukowcy na pewno mają świadomość, że ich teorie mogą być tymczasowe. Pomyłka jakby wpisana jest w te dziedzinę działalności.

Co do wiary ?? Biblijny głupiec był biblijnym glupcem.;)

Odniosę się do codzienności.
Co do wiary ?? Biblijny głupiec był biblijnym glupcem.;)



Otrzymałam taką informacje:

Tego wzoru uczyłaś się na fizyce.
Wierzysz w niego bo pan/pani powiedziała. Dziś wiemy, że to fałsz
Co o tym myślicie????

Bez kontekstu trudno jest to ocenić. Ale nie wygląda mi to na wypowiedź wyważoną i rozsądną (przynajmniej jeśli chodzi o prawo powszechnego ciążenia). Tak swoją drogą sama koncepcja fałszu jest dość rozległa, złożona i chyba nadużywana w dość prymitywny sposób. Posługiwanie się prostą dychotomią fałsz - prawda w odniesieniu do dość złożonych problemów jest wg mnie wskaźnikiem raczej na demagogię, a nie na rozsądek wypowiadającego się.
Mysle. Ze prawa grawitacji nie nalezy w ogole rozpatrywac w kontekscie prawdy w znaczeniu epistemologicznym. Czyli czy odzwierciedla rzeczywistosc.
Jest to tylko czastkowy model przydatny do realizacji biezacych problemów.
Pytaniem wazniejszym jest skad sie ta grawitacja wziela i jaka jest jej natura.

Mysle. Ze prawa grawitacji nie nalezy w ogole rozpatrywac w kontekscie prawdy w znaczeniu epistemologicznym. Czyli czy odzwierciedla rzeczywistosc.

Może, gdybyś nie pokasowała z tematu wstawek sugerujących, że pytanie zadał filozof UG, nie zmienia byś podpisu ... to nie musiała byś teraz pisać o "prawdach w znaczeni epistemologicznym" i temat wyglądałby nieco inaczej.

Mysle. Ze prawa grawitacji nie nalezy w ogole rozpatrywac w kontekscie prawdy w znaczeniu epistemologicznym. Czyli czy odzwierciedla rzeczywistosc.

Może, gdybyś nie pokasowała z tematu wstawek sugerujących, że pytanie zadał filozof UG, nie zmienia byś podpisu ... to nie musiała byś teraz pisać o "prawdach w znaczeni epistemologicznym" i temat wyglądałby nieco inaczej.

Popelniam czyn niegodny. Nie wiem w tej chwili czy to autentyczny filozof, komunikowalam się przez fb.

Wydaje mi się dziwne, ze osoba zajmujaca sie zawodowo filozofią uważa iz prawo grawitacji jest nieprawdziwe. Myślę,ze nie zrozumielismy siebie wzajemnie.

Dla mnie w tej chwili jest istotna opinia fizyka a nie filozofa.

Ja od seriali wole dyskusje światopoglądową.

Dzisiaj zadałam pytanie: Czy prawo grawitacji jest fałszem

Tego wzoru uczyłaś się na fizyce. Wierzysz w niego bo pan/pani powiedziała. Dziś wiemy, że to fałsz
Co o tym myślisz.

To prawo już nie obowiązuje ??


Jesteś pewna, że interesuje Ciebie w ogóle "dyskusja"? lub "opinia fizyka"?
PS

podyskutować zawsze można:

1. 2+2=4

2. 2+2=4,000001

Mnie się wydaje, że drugie równanie jest fałszywe.
A tobie ?

PSS ....i odnalazłem ten cytat, który miałaś w podpisie

"Wiara pewna i niewzruszona jest po prostu pychą, a wierzący nadętym bufonem.” - Anna Kamieńska.
a cio tam, wleiem se jeszcze raz ten cytat, który parafrazowałem, a który potem znikną z twojego podpisu ...

"Wiara pewna i niewzruszona jest po prostu pychą, a wierzący nadętym bufonem.” - Anna Kamieńska.

Dla mnie w tej chwili jest istotna opinia fizyka a nie filozofa.
To może ja wypowiem się tu trochę "jako fizyk". Jak zdążyłem zaobserwować pojęcie prawdziwości jest chyba nieco odmienne u ludzi zajmujących się fizyką, w stosunku do ludzi od owej nauki odległych, a już szczególnie humanistów, czy ogólniej ludzi mało analizujących aspekt zgodności teorii z doświadczeniem.
Stan rozumienia typowego fizyka jest chyba taki, że aktualny stan wiedzy traktowany jest jako jeden konkretny etap w rozwoju pojmowania rzeczywistości. Naprawdę bardzo niewielu fizyków (a jeśli już, to można by ich traktować jako fizyków-oszołomów) uważa, że to co wiemy aktualnie, jest jakąś gotową, kompletną wiedzą, że wszystkie teorie po prostu opisują w pełni rzeczywistość. Za dużo mamy tu luk, za dużo niewyjaśnionych zjawisk - ciemna materia i ciemna energia, niezgodność teorii względności i fizyki kwantowej, arbitralności w modelu standardowym cząstek elementarnych i inne. Teoria grawitacji Newtona jest aktualnie traktowana jako PRZYBLIŻONA, bo lepszą zgodność z doświadczeniem zapewniają równania opisujące grawitację w ramach ogólnej teorii względności. Ale słowo "przybliżony" nie jest równoznaczne ze słowem "błędny", alby "fałszywy". Relatywistyczna teoria grawitacji też z resztą nie jest w pełni dokładna, bo np. nie ujmuje efektów kwantowych.
Fizycy stosują przybliżenia świadomie! Jeśli wiemy, jaką dokładność odwzorowania chcemy osiągnąć, jeśli panujemy nad niedokładnościami i błędami, to stosujemy sobie teorie przybliżone w najlepsze. One mają nawet pewne swoje przewagi nad teoriami dokładniejszymi - zwykle są prostsze w stosowaniu, w wyobrażaniu sobie zjawisk, a poza tym w wielu przypadkach błąd z nich wynikający (jak np. z newtonowskiego ujęcia grawitacji) jest na tyle mały, że nie warty martwienia się o niego, albo znacznie mniejszy od innych niedokładności związanych z daną sytuacją (np. niedokładności przyrządów pomiarowych, czy innych elementów aparatury). A decyduje i tak najsłabsze ogniwo.
Poza tym...
Fizycy nie łudzą się, że oto za chwilę ktoś wymyśli taką teorię idealną, która sprawdzi się z dokładnością ponad 100 miejsc po przecinku. Zawsze jest jakaś niedokładność, jakiś błąd. Fałszywość w ujęciu typowego zjadacza chleba jest znacząco innym rozumieniem, niż niedokładność teorii, albo nawet czasem niespójności w założeniach. Ja pamiętam z czasu moich studiów jak to tłumaczono mi założenia dwóch teorii opisujących jądra atomowe.
MODEL KROPLOWY traktuje jądro jako coś w rodzaju silnie oddziaływujących cząsteczek jądrowej "cieczy"
MODEL POWŁOKOWY opisuje jądro jako ruch zupełnie nie oddziałujących ze sobą fermionów.
Czy to nie zabawne? - mamy tu dokładną sprzeczność! - tutaj wszystko oddziałuje na potęgę, a tam w ogóle nie oddziałuje...
A fizykom to specjalnie nie przeszkadza (może nie przeszkadzało, bo nawet nie wiem, czy w dzisiejszych czasach te modele jeszcze tak samo jak kiedyś są stosowane, ale to już inna kwestia jako że studiowałem 30 lat temu...). Ktoś powie może - ale ci fizycy to głupole! Nie zauważają sprzeczności w założeniach, w modelach. Ale taki ktoś nie ma racji. Fizycy widza owe sprzeczności, wkalkulowują je PANUJĄC INTELEKTUALNIE NAD KONWENCJAMI, KONTEKSTAMI, w których się je stosuje. Tak więc model kroplowy ma status takiej trochę intelektualnej "protezy", nie opisującej istoty oddziaływań w jądrze atomowych, ale za to dość dobrze ujmującej takie aspekty jak rozmiar i masę jądra. I właściwie tylko te aspekty. Model powłokowy jest w jakiś sposób "prawdziwszy" - bo wykorzystuje prawa mechaniki kwantowej, bo stara się ujmować zagadnienie od jego istoty (choć też w sposób przybliżony). Obydwa modele są użyteczne, choć w zupełnie innych zastosowaniach.
Dla mnie ktoś mówiący o newtonowskiej teorii grawitacji, używający terminu "fałszywa" po prostu nie rozumie podstaw metodologiczno - filozoficznych fizyki. Fizyk ZAWSZE ma do czynienia z przybliżeniami, ZAWSZE stosuje jakoś niepełne modele rzeczywistości. Jest tylko kwestia jak wielkie owe przybliżenia są, a nie CZY one są.

Dla mnie ktoś mówiący o newtonowskiej teorii grawitacji, używający terminu "fałszywa" po prostu nie rozumie podstaw metodologiczno - filozoficznych fizyki.

Albo rozumie doskonale, ale nie o to pyta. Kontekst wskazuje, że wcale rozmówcy nie chodzi o "podstawy metodologiczno - filozoficzne fizyki".

A i wydaje mi się, że Semele już też nie o to pyta/ła (chuj wie zresztą, o co jej właściwie chodzi). Raczej pyta, czy istnieją już nowe teorie w kwestii ...., a nie o "podstawy metodolo ..."

Dla mnie ktoś mówiący o newtonowskiej teorii grawitacji, używający terminu "fałszywa" po prostu nie rozumie podstaw metodologiczno - filozoficznych fizyki.

Albo rozumie doskonale, ale nie o to pyta. Kontekst wskazuje, że wcale rozmówcy nie chodzi o "podstawy metodologiczno - filozoficzne fizyki".

A i wydaje mi się, że Semele już też nie o to pyta. Raczej pyta, czy istnieją już nowe teorie w kwestii, a nie o "podstawy metodolo ..."
Niech ten co pyta, wyjaśni więc o co właściwie pyta. Ja tylko potwierdzam swoje poprzednie wywody i stwierdzenie, że termin "fałszywość" jest nieadekwatny w stosunku do większości teorii fizycznych, nawet tych już zarzuconych, wypartych przez lepsze rozwiązania. Można mówić o "lepszym" i "gorszym" opisie, może mniej, czy bardziej dokładnym, albo poprawnym pod jakimś innym względem, ale nie ma sensu mówić o fałszywości, co najlepiej ilustruje sentencje przypisywana Einsteinowi, bądź N. Bohrowi: "Przeciwieństwem prawdy płytkiej jest fałsz, przeciwieństwem prawdy głębokiej może być inna głęboka prawda."

nieadekwatny w stosunku do większości teorii fizycznych
Niech ten co pyta, wyjaśni więc o co właściwie pyta.

Ta co pytała, jak dla mnie jest niewiarygodna ... - innych odpowiedzi oczekiwała. Podobnie jak ty jest pewnie "MISTRZEM INTELEKTU" .

nieadekwatny w stosunku do większości teorii fizycznych

Skoro jest nieadekwatne, to dlaczego zakładasz, że chodzi o fizykę. Dlaczego zakładasz, że rozmówca jest nieukiem a jedynie ty "MISTRZEM INTELEKTU".
Niczego podobnego nie zakładam. Odpowiadam tylko na pytanie dotyczące kwestii "fałszywości" teorii grawitacji. Nie wiem, kto taką opinię wygłaszał, ani w jakim kontekście, więc nie toczę żadnych sporów z osobą.
Jeśli zaś chodzi o "mistrza intelektu" to jest to inny wątek. Nie mieszajmy ich tutaj, bo potem nie wiadomo o co komu chodzi.

Dla mnie ktoś mówiący o newtonowskiej teorii grawitacji, używający terminu "fałszywa" po prostu nie rozumie podstaw metodologiczno - filozoficznych fizyki.

Albo rozumie doskonale, ale nie o to pyta. Kontekst wskazuje, że wcale rozmówcy nie chodzi o "podstawy metodologiczno - filozoficzne fizyki".

A i wydaje mi się, że Semele już też nie o to pyta/ła (chuj wie zresztą, o co jej właściwie chodzi). Raczej pyta, czy istnieją już nowe teorie w kwestii ...., a nie o "podstawy metodolo ..."

Jasne i jak sie mają do dotychczasowych.

Dla mnie ktoś mówiący o newtonowskiej teorii grawitacji, używający terminu "fałszywa" po prostu nie rozumie podstaw metodologiczno - filozoficznych fizyki.

Albo rozumie doskonale, ale nie o to pyta. Kontekst wskazuje, że wcale rozmówcy nie chodzi o "podstawy metodologiczno - filozoficzne fizyki".

A i wydaje mi się, że Semele już też nie o to pyta. Raczej pyta, czy istnieją już nowe teorie w kwestii, a nie o "podstawy metodolo ..."
Niech ten co pyta, wyjaśni więc o co właściwie pyta. Ja tylko potwierdzam swoje poprzednie wywody i stwierdzenie, że termin "fałszywość" jest nieadekwatny w stosunku do większości teorii fizycznych, nawet tych już zarzuconych, wypartych przez lepsze rozwiązania. Można mówić o "lepszym" i "gorszym" opisie, może mniej, czy bardziej dokładnym, albo poprawnym pod jakimś innym względem, ale nie ma sensu mówić o fałszywości, co najlepiej ilustruje sentencje przypisywana Einsteinowi, bądź N. Bohrowi: "Przeciwieństwem prawdy płytkiej jest fałsz, przeciwieństwem prawdy głębokiej może być inna głęboka prawda."

Michał prawo grawitacji nie jest głęboką prawdą. Prawdy głebokie...ach!!! Zajrzyj do seriali.

O co mi chodzi?

Chodzi mi to aby wierzących w nieistnienie Boga/boga traktowano tak samo jak wierzących w jego istnienie.
Forum jest po to aby dyskutować a nie odsyłać ludzi do boga czy diabła.
Jak mnie przed chwila na privie odesłał niejaki lucek - bucek.
Chyba buc po prostu-jeśli to ten sam co na FB to nie zaskoczyło mnie to!

Michał prawo grawitacji nie jest głęboką prawdą.
O co mi chodzi?
Chodzi mi to aby wierzących w nieistnienie Boga/boga traktowano tak samo jak wierzących w jego istnienie.

Ludzie nie są i NIE POWINNI być traktowani tak samo. Dziecko traktujemy inaczej, niż dorosłego, nieporadnego starca, jeszcze inaczej. Niepełnosprawnych traktujemy inaczej, niż tych w pełni sił, nerwowych i neurotycznych inaczej, niż spokojnych, opanowanych.
Jeśli chodziłoby Ci o postulat RÓWNEGO SZACUNKU i życzliwości, to bym się zgodził, ale tak jak ludzie się różnią, tak i nasze traktowanie tych ludzi się różni (i powinno się różnić).
Czy ktoś Cię krzywdzi z tego powodu, że jesteś niewierząca? Rodzina, znajomi?...
Cóż, może w swoim mniemaniu, nakłaniając Cię do przynależności do wspólnoty, uważają że robią dobrze (dla Ciebie). Więc jakoś można im wybaczyć (pewnie można... ), bo mają dobre chęci. Ale nie uwierzmy w utopię równego traktowania wszystkich przez wszystkich. Chrześcijanin, który trafi pomiędzy samych ateistów tez będzie traktowany jak dziwadło, ktoś nierozsądny i nie raz będzie mu to dane odczuć. Muzułmanin pomiędzy chrześcijanami, czy ateistami też na pewno nie spotka się ze zrozumieniem, gdy zacznie odprawiać praktyki religijne dla niego całkowicie oczywiste, uważane za coś dobrego, świadczące o byciu kimś wartościowym. Taki mamy świat, że ludzie oceniają działania innych WEDŁUG WŁASNEGO ŚWIATOPOGLĄDU. Tego się chyba nie zmieni, bo nawet nie wiadomo na co tę postawę zmienić.
Chrześcijanin ma mała szanse trafić pośród samych ateistów - to prawie niemożliwe.
Prawdopodobieństwo..0,00...00000000....000000...
Zobaczycie jak to jest gdy nas zagarną Islamiści. Wtedy poczujesz jak to być gorszym. :-).

Otworzą się oczy niebieskie: https://www.youtube.com/watch?v=cIgf44zKcg8
Masz racje. chyba,że przyjedzie tu wielu Arabów i wtedy nam się otworzą oczy niebieskie:-).

To żart. https://www.youtube.com/watch?v=cIgf44zKcg8
Semele,
jeśli zart, to bardzo pośledni...głupi. Domagać się czegoś dla siebie, uwłaczając innym...(pisałaś w jednym z postów, że chcesz być traktowana na równi z "wierzącymi") więc dlaczego i w imię czego, innych pozbawiasz równego traktowania?! i do tego to ma być "żart"?! Nie chcę być złośliwa, ale słusznie Cię oszacowano na poziomie "gospodyni domowej"...

Chrześcijanin ma mała szanse trafić pośród samych ateistów - to prawie niemożliwe.
Cóż takiego złego robią ci owi chrześcijanie?
Nawracają Cię na siłę?
Z pracy wyrzucają?
Wyśmiewają?
Co takiego powoduje, że czujesz się szykanowana?...

Trochę mnie to dziwi, bo w moim środowisku jest kupa i chrześcijan, i ateistów, ale jakoś nie widzę jakichś tarć na polu światopoglądu. Jak ktoś chce, chodzi do kościoła, nie chce to nie chodzi. Radia Maryja się nie słucha bez względu na stan wiary.

Semele,
jeśli zart, to bardzo pośledni...głupi. Domagać się czegoś dla siebie, uwłaczając innym...(pisałaś w jednym z postów, że chcesz być traktowana na równi z "wierzącymi") więc dlaczego i w imię czego, innych pozbawiasz równego traktowania?! i do tego to ma być "żart"?! Nie chcę być złośliwa, ale słusznie Cię oszacowano na poziomie "gospodyni domowej"...

Ja sama sie najlepiej czuje jako gospodyni domowa.
Nikt mnie tu nie szacował, chyba że Ty?? I Pan Lewandowski.
Chyba nie zrozumialas o co mi chodzi i wzięłaś coś za bardzo na poważnie.

Dlaczego niejaki Terlikowski bez żadnych konsekwencji mówi iż ateiści wymagają litości.
Dlaczego ateiści są oceniani i mówi się o nich iż postulują cywilizacje śmierci?
Dlaczego sa wrzucani do jednego worka?
Nie mówi sie o jednostkowym katoliku, ateiście , protestancie, agnostyku.
Tylko ludzi sie od razy ocenia wg wyznawanej oficjalnie wiary , niewiary itp itd.
znam 5 katoliczek , które zrobiły skrobanki, ale one nie sa zwolenniczkami cywilizacji śmierci.

Może czas skoń czyć z tym schematyzmem w myśleniu.

Bycie panią domu w Polsce jest bardzo fajna rola tak jak bycie panem domu. Z dala od polityki.
Tak się boisz islamistów?? Teraz napisze serio- myslę że to sa tacy sami ludzie jak my. Tak samo zaplątani i nie maja wpływu na to co się dzieje.
Jedni uciekaja sie do przemocy. inni rozpaczliwie płyna do lepszego świata tak jak my w czasach komunizmu do mitycznej Ameryki.


Bywa różnie w życiu a deklaracje o niczym nie świadczą, ale czyny ("...po czynach ich poznacie...") Szkoda, że masz aż tak traumatyczne spostrzeżenia

Bywa różnie w życiu a deklaracje o niczym nie świadczą, ale czyny ("...po czynach ich poznacie...") Szkoda, że masz aż tak traumatyczne spostrzeżenia

Napisałam juz na privie.
Nie jest przypadkiem, że wszyscy ateiści których znam już sa na łonie kościoła- małżeństwa. Nie znaczy jednak,że tak bardzo uwierzyli w Boga- przystosowali się- konformizm.
Mój kolega chodzi z żoną do kościoła ale mówi , że nawet kazań nie słucha.

Daleko odeszliśmy od grawitacji
Grawitacja Alfonso Cuarona.

Czy ktos z Was oglądał?

https://www.youtube.com/watch?v=OiTiKOy59o4